Żal

skobel ,  25 stycznia 2008

Zacisnął dłonie w pięści, miał przymknięte oczy. Widać było napięcie malujące się na jego twarzy. Spojrzał nerwowo na datą widniejącą na gazecie14 grudnia 2007 r. Westchnął głośno, założył długi szary, mocno już wypłowiały płaszcz, po czym podniósł leżącą na stole, nosząca ślady używania teczkę. Minęła chwila, gdy wsiadał już do czekając pod jego domem taksówki. Jadąc ciasnymi uliczkami Londynu mógł jedynie obserwować ludzi szukających schronienia przed deszczem. Był to ponury, szary dzień jakich wiele w Londynie.
Taksówka zatrzymała się przed barem, noszącym nazwę ,,Eldorado”. Wysiadłszy z taksówki szybko rozejrzał się wokoło. Przystanął. Przechodzień, który ujrzałby jego twarz niechybnie pomyślałby, że osoba jaką ujrzał jest głęboko rozdarta. Chwycił za drzwi wiodące do środka.
Dym z dziesiątek wypalonych w tym miejscu papierosów i cygar zasłaniał widok. Od strony kontuaru usłyszeć mógł nieśmiałe dźwięki bluesowe. Stało przy nim trzech typków w niechlujnie rozpiętych marynarkach, które odsłaniały pomięte koszule. Wyraźnie speszony usiadł przy stojącym najbliżej wejścia okrągłym drewnianym stoliku. Na krześle obok położył przyniesioną teczkę, jednocześnie raptownie odwracając głowę. Wśród stałych bywalców takie zachowanie wzbudziło zdziwienie. Palcami dłoni zaczął kręcić młynka.
Zza pleców dobiegły go słowa:
– Wyluzuj. Nie potrzebnie przyciągasz uwagę – Uniósł głowę i dostrzegł jak niewysoki, barczysty mężczyzna ubrany w czarny prochowiec siada na krześle na przeciwko niego, a następnie kładzie na blacie kapelusz.
– Gdzie jest Bobby – powiedział głośno prawie podrywając się.
Nieznajomy zajrzał mu głęboko w oczy. Widząc lodowe spojrzenie nieoczekiwanego rozmówcy nerwowo przełknął ślinę. Kiedy tylko spuścił wzrok usłyszał powoli wypowiedziane ciche słowa:
– Nie odwracaj głowy. Żona Bobbiego się rozchorowała. Przysłał mnie.
Słysząc te słowa odruchowo zaczął odwracać głowę. Nagle syknął z bólu. To nieznajomy gwałtownie chwycił go za rękę i wbił swój kciuk w nerw znajdujący się w dłoni między palcem wskazującym, a kciukiem.
– Bobby mówił, że mam rozmawiać tylko z nim osobiście – to mówiąc zacisnął dłonie w pięści, zaś ręce skrzyżował na klatce piersiowej.
– Nie odwracaj głowy– syknął rozmówca– Mężczyzna za tobą. Ma wytatuowaną kropkę na powiece prawego oka. Przyszedł po Ciebie. Możesz wyjść ze mną albo zostać – w głosie obcego uważny obserwator dostrzegłby nie wypowiedzianą groźbę.
– Dobrze. Boję się. Oni mnie zabiją. Są w teczce –odpowiedział drżącym głosem.
– Bez obaw. Nic ci teraz nie grozi. Wyjdź z baru i wsiądź do zaparkowanego przed nim opla – odrzekł nie spuszczając wzroku z przestraszonego mężczyzny ubrany na czarno osobnik. Powolnym ruchem ręki wziął teczkę.
– Sprawa załatwiona.

**

 

Na ławeczce przed grobem siedział podstarzały mężczyzna o krótkich posiwiałych włosach. Wiejący wiatr szarpał poły jego płaszcza. Palił papierosa. Podeszła do niego młoda atrakcyjne blond włosa kobieta. Stanęła tuż za nim, gdy spojrzała na nagrobek, na jej delikatnej twarzy pojawiły się łzy.
,, Bob Sinclair zmarł śmiercią tragiczną 13 XII 2007 r.”
–Szefie powinniśmy wracać. Dzwonili z agencji – tłumiąc łkanie drżącym głosem wypowiedziała ledwie kilka słów i wybuchnęła głośnym płaczem.
Objął ją ramieniem. Beznamiętnym głosem rzekł:
–Dorwiemy Anno morderców Twojego narzeczonego. Dorwiemy. Wcześniej czy później.
Starając się stłumić płacz odpowiedziała mu.
–Wiem Graves, ale to już trwa tak długo …

Odpowiedzi możesz śledzić za pomocą RSS 2.0. Both comments and pings are currently closed.

2 komentarze do “Żal”

  1. skobel napisał:

    Autor prosił mnie o zachowanie anonimowości. dlatego będę zwracał się do niego jako do A. A jak autor, A jak anonim.

    A cieszę się serdecznie że wykroiłeś nieco czasu na wzięcie udziału w konkursie. Niestety stało się to, co podejrzewałem. Zabrakło go (czasu), aby opowiadanie mogło okrzepnąć. Główny jednak mój zarzut tyczy się treści. Obiecujesz mnie jako czytelnikowi wiele i nie sprzedajesz później wielu wątków.

    Szczęściem A obiecał, że rozważa publikację kolejnej części żalu. Do tego czasu wstrzymam się z konkretną oceną.

  2. Zuhar napisał:

    Jest dokładnie jak napisał Piotrek – opowiadanie rodzi mnóstwo pytań nie wynikających z zamiaru autora, ale braku kontynuacji dla pokazanych elementów układanki. To co jest, może być świetne na prolog do jakiegoś większego tekstu i jeśli rzeczywiście tak będzie to spodziewam się bardzo ciekawego opowiadania.