Miłobór, Miłobór…

Krakov ,  21 października 2012

O co chodzi.
Dawno dawno temu, jeszcze przed wynalezieniem fejsbuka i krojonego chleba, była sobie piękna słowiańska kraina. Rozległe ziemie pełne bujnych łąk, zielonych lasów, a także, jak wszyscy wiedzą, najpiękniejszych w świecie kobiet, byłyby niemal idealnym miejscem do życia, gdyby nie pewien drobiazg. Oto bowiem siły ciemności od wieków ostrzyły sobie zęby na to terytorium. Gdy tylko zapadał zmrok, do grodów zakradały się strzygi, wilkołaki, rusałki… Cni wojowie nie mieli nic przeciwko tym ostatnim, jednakże pozostałe potwory potrafiły być odrobinę kłopotliwe zwłaszcza, gdy miast straszyć zaczynały napadać na wioski, pożerać mieszkańców i podkradać rzepę.
Było jednak coś, co pozwalało trzymać mroczne stworzenia za mordy, jak mawiają współcześni, a naszym praprzodkom zapewniało względny spokój. Magiczny artefakt. Amulet Slaviki. Dzierżony przez prawowitego władcę krainy odpędzał zło, utrzymując je z dala od ludzkich siedzib. Sęk w tym, że tak potężna magia wymaga dostarczenia odpowiedniej energii. Jako, że Słowianie nie znali wtedy jeszcze baterii alkalicznych, Slavika musiała się zadowolić siłami witalnymi księcia. I wszystko było w jak najlepszym porządku. Przynajmniej do dnia, w którym księciuniowi się zmarło…
Konsekwencje były łatwe do przewidzenia. Slavika przestała działać, wróciły potwory. Jedyną osobą, która mogła przywrócić amuletowi moc, była następczyni tronu, jedyna córka niedawno zmarłego władcy (Mariolka jej było). Sęk w tym, że aby możliwym było przeprowadzenie rytuału, który zwiąże życie dziewczyny z magią amuletu, Mariolka musiała osiągnąć pełnoletność (historycy do dziś spekulują na temat tego, jak dokładnie wyglądał ów rytuał, skoro taki stawiano warunek…). Do osiągnięcia tego stanu brakowało jej zaś jeszcze kilku miesięcy.

I tu pojawiamy się my. Głowy najpotężniejszych rodów krainy. Naszym obowiązkiem, jest stać na straży bezpieczeństwa naszych pobratymców. A gdy księżniczka dojrzeje i napełni Slavikę swą życiodajną siłą, ród, który najbardziej wsławił się w obronie krainy zostanie hojnie wynagrodzony. Mówi się nawet o tym, że w grę wchodzi renta Mariolki. Czy tam ręka…

Jak to działa.
O chwałę i możliwość wżenienia się w rodzinę prezydencką rywalizuje od dwóch do pięciu rodów spośród klanów: Wilka, Rysia, Sowy, Jelenia i Dzika. Każdy ma do dyspozycji sześciu wojów: dwóch zbrojnych, guślarza, łucznika, tropiciela i złodzieja. Klany wysyłają swoich reprezentantów by bronili wybranych krain, a także, potrafią w pewnym stopniu przywoływać potwory by nasłać co potężniejsze z nich na znienawidzonych konkurentów. Bohaterowie oczekują w krainie do momentu ataku potworów. Gdy ten następuje, wywiązuje się walka. Jeśli wojownicy wygrywają, ich klany zdobywają chwałę i skarby tym większe, im większy był ich udział w zwycięstwie. W przeciwnym wypadku pokonani zmuszeni są powrócić do swoich grodów w niesławie, zaś kraina pozostaje pod kontrolą zła. Przynajmniej do czasu kolejnej konfrontacji. I tak przez okrągłe cztery miesiące, po których to wyłoniony zostaje zwycięzca.

A tak po ludzku?
Slavika jest grą karcianą. Mamy więc karty krain, wokół których skupiona będzie cała rozgrywka. Mamy karty skarbów, po które sięgną najdzielniejsi i najbardziej zasłużeni w bojach. Wreszcie karty, którymi dysponują sami gracze, a więc karty bohaterów i potworów.
Jak wygląda sama rozgrywka? W swoim ruchu gracz dokłada karty do trzech różnych krain. Po jednej stronie gromadzą się bohaterowie, po drugiej potwory. Gdy liczba potworów osiągnie wartość wskazaną na karcie krainy, następuje rozstrzygnięcie. Porównujemy więc łączną siłę potworów i bohaterów. Jeśli wygrywają potwory – wszyscy wracają do domów. Jeśli bohaterowie – sprawdzamy który z klanów był najsilniej reprezentowany w zwycięskiej grupie i na tej podstawie przyznajemy punkty chwały. Zwycięzca danej potyczki nie tylko zgarnia maksymalną liczbę punktów właściwą danej krainie, ale także zabiera znajdujące się w niej karty skarbów. Wśród nich, ukryte są czasami karty miesiąca, wyznaczające upływ czasu w grze. Odkrycie każdej kolejnej jest jednoznaczne z upływem jednego miesiąca.
Do tego dochodzą zdolności specjalne naszych bohaterów, potworów, jak i specjalne właściwości krain. Tyle.

Wrażenia z rozgrywki.
Mechanika jest prosta, a jednocześnie daje spore możliwości i jest radosna. Prosta – bo można ją wytłumaczyć nowym osobom w dosłownie parę minut (tak naprawdę większość z tego czasu zajmie wytłumaczenie specjalnych zdolności bohaterów / potworów/ krain). Spore możliwości zapewniają chociażby wspomniane umiejętności. Radosna zaś, bo choć nie walczymy ze sobą bezpośrednio, a nasi bohaterowie się nie biją, możemy sobie w mniejszym lub większym stopniu podłożyć świnkę. Pozwalają na to zarówno zdolności bohaterów (głównie złodzieja, ale także guślarz pozwala nieco żerować na innych) jak i potworów. Nie bez znaczenia jest sama możliwość dokładania stworów do odpowiednich miejsc. Możemy dokładać słabszych przeciwników w krainach, w których dominujemy i chcemy wygrac pojedynek z potworami, a możemy też dokładać silne stwory o wrednych zdolnościach, aby zablokować wojowników innego klanu i nie dać im wygrać. W połączeniu z odrobiną knucia na zasadzie „hej, zobaczcie ile on ma punktów, przyblokujmy go nieco” daje nam to całkiem sporą dawkę zabawy i kombinowania.
Na uwagę zasługuje wykonanie gry, zwłaszcza jeśli chodzi o ilustrację. Tym, którzy spotykają się ze Slaviką po raz pierwszy polecam na początek obejrzenie wszystkich kart zarówno potworów (ahh te Rusałki) jak i bohaterów. Z technicznego punktu widzenia każdy klan dysponuje identycznym zestawem wojowników, w każdym jednak spotykamy zupełnie inne ilustracje i imiona. Mała rzecz a cieszy oko.
Całkiem nieźle wygląda chyba sprawa skalowalności. Przy grze na czterech graczy było nam trochę ciasno, ale to kwestia tego, że zapomniałem o dołożeniu piątej krainy. Przy grze na dwóch dało się natomiast zauważyć, że obaj gracze zdobywają zwykle więcej Punktów Chwały niż przewiduje to tor punktacji. Być może przy tym wariancie gry jest mniej knucia niż przy większej liczbie graczy, jednak wciąż gra się całkiem przyjemnie.

Podsumowanie.
Slavika jest dobrą grą. Nie napiszę, że rewelacyjną, bo aż tak mnie może nie urzekła, z pewnością jednak zasługuje na to, by poświęcić jej chwilę, zwłaszcza, że rozgrywka generalnie nie trwa długo. Mówiąc „generalnie” nie sposób nie wspomnieć o jednym z większych mankamentów Slaviki, czyli właśnie sposobie odmierzania czasu. Jak wspominałem, kolejne miesiące wyznaczają nam Karty Miesiąca wtasowane w talię Skarbów i pojawiające się losowo w trakcie rozgrywki. Może się zdarzyć, że gra zakończy się bardzo szybko, a może się też ciągnąć ponad dwie godziny.
Na wielki plus zaliczyć należy niesztampowe realia w jakich osadzono grę, jak również omawiane już grafiki. Weźmy pierwszą z brzegu kartę. Niech będzie… Rusałka:

Czyż nie wygląda… ciekawie?

Kwiatki z testów.
Przy okazji przeprowadzania oficjalnych smerfowych testów Slaviki nie mogło się obejść bez zabawnych sytuacji, wartych zapamiętania i uwiecznienia. Na szczególne wyróżnienie zasługuje pieśń stworzona na poczekaniu przez Lee na melodię „Spider-Mana”:

Miłobór, Miłobór
Wrażych palców ma już wór
Topór leci raz za razem
Ojciec bił go w domu płazem

Jak dotąd powstały tylko te cztery linijki (z czego szerszemu gronu znane są jedynie dwie pierwsze). Mamy nadzieję, że pieśń się rozwinie.
Przy okazji chciałbym przypomnieć, że nabór do naszego Męskiego Chóru Pieśni Słowiańskiej jest wciąż otwarty…

W pewnym momencie rozgrywki zaczęliśmy się zastanawiać jaki odgłos wydaje dzik – patron jednego z obecnych w Slavice klanów. Dialog, który się wywiązał, wyglądał mniej więcej w ten sposób:

Krakov: A właściwie jak robi dzik?
Lee: Hmmm… Dzik wśród zwierząt jest jak struś wśród ptaków…
Krakov: W sensie, że nielot?

Na koniec zaś sytuacja mniej śmieszna. W zasadzie w ogóle nie śmieszna, a nawet nieco przykra. Otóż podczas gry Staszkowi udało się dowieźć dwóch rzeczy:
– na knuciu i spiskowaniu można daleko zajść, także w tej grze
– prawdą jest to, że mechanizm nie pozwala jednemu graczowi „odskoczyć” zbyt mocno od pozostałych. Zwłaszcza, gdy pozostali szybko postanowią, że należy zrobić wszystko by do tego nie dopuścić…

Tak, to ja byłem tym graczem, przeciw któremu zawiązał się spisek…

Pieśń o Miłoborze dedykujemy firmie Rebel, dziękując za udostępnienie egzemplarza Slaviki do testów.

Tags: ,

Odpowiedzi możesz śledzić za pomocą RSS 2.0. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.