Jak to było na spotkaniu autorskim z Andrzejem Sapkowskim. Relacja.

Gambit ,  26 marca 2009

Relacja ta będzie mogła sprawiać wrażenie pociętej i niektóre fragmenty będą zdawać się urwane w połowie, ale to kwestia tego, że robienie kompletnych notatek przy osobie, która mówi z prędkością 1000 słów na minutę nie jest łatwe.

Ale do rzeczy. Spotkanie zaczęło się, jak można się było spodziewać, od rozmowy o najnowszej książce ASa pt. Żmija. Prasa i serwisy fanowskie wspominały tylko, że akcja powieści ma miejsce w Afganistanie podczas wojny. Bohaterami są sowieccy żołnierze. Dodatkowych informacji nie było wiele, a te strzępy są dość enigmatyczne. Wspomniano o tym, że wojen będzie tam właściwie kilka, a problemy społecznościowe, dość mocno zarysowane w innych dziełach (rasizm w Wiedźminie, problemy na tle religijnym w trylogii husyckiej), tutaj będą odgrywały mniejsze znaczenie niż dotychczas. Po zastanowieniu, co będzie głównym motywem tła, jestem skłonny przypuszczać że będą to najprawdopodobniej walki.

Pisarz zdradził, że książka zdecydowanie nie jest planowana na kultową (wspomniał przy okazji, że Wiedźmin od początku był zaplanowany na kultową sagę, a Piotr Cholewa jest mu świadkiem) i że będzie raczej krótka (nie podał dokładnej liczby stron). Określił własne dzieło jako powieść zwartą, mającą początek i koniec (a nawet kilka końców po drodze). Na pytanie odnośnie przygotowań do napisania tej książki zażartował, że, patrząc po konkurencji, w modzie jest pisać o rzeczach, o których się nie ma pojęcia.

W spotkaniu też było miejsce na odrobinę historii z polskiej fantastyki. Pisarz zaczął od roku 1956 i pisma Dookoła Świata, które wydawał Związek Młodzieży Socjalistycznej, i które było wręcz pismem zachodnim (w pozytywnie wartościującym znaczeniu tego określenia). Na ostatnich stronach tegoż pisma pojawiały się fragmenty powieści różnych pisarzy. Tak właśnie nasz AS zetknął się z fantasy. Dopowiedział, że ktoś konkretny musiał wybierać te teksty, bo nie był to „chłam”. Tenże się pojawił po drugim znanym przełomie, kiedy rynek został zalany przeciętnością. Pozytywnym wydarzeniem było wydanie antologii opowiadań zachodnich autorów – Kroki w nieznane, ale i tak tłumaczeń zza granicy było tyle co kot napłakał. Tymczasem światek polskiej fantastyki pozostawał zamknięty. Głównym powodem było to, że na książkę trzeba było mieć przydział papieru. Pisarze fantasy trzymali się razem. Ich działalność sprowadzała się do tworzenia dla pism i wydawania wspólnych zbiorów opowiadań. Sam Sapkowski opisywał to: „Drzwi pozostawały zamknięte. JA je wyważyłem i wtedy się wszystko ruszyło. Byli też i inni jak Huberath, reszta wyleciała mi teraz z pamięci. Ale to ja wydałem książkę. Reszta przeszła przez te otwarte drzwi”.

Na pytanie odnośnie stanu polskie fantastyki dzisiaj, Sapkowski nie chciał odpowiedzieć. „Nie mogę sobie pozwolić na bycie guru”, dodał. Ale zdradził, że zawsze doradzał wydawcom, by nie szli za porywczym strumieniem nowych pisarzy, lecz by skupili się na prawdziwych kamieniach milowych gatunku. Wymienił nawet kilka nazwisk, niestety zbyt szybko i trochę niewyraźnie bym mógł je zanotować.

Z publiczności przyszło pytanie, jak ocenia on grę komputerową Wiedźmin. Można się było spodziewać, reakcji pisarza: „Nie znam się na grach”. Jednak dopowiedział, że w trakcie tworzenia gry proszono go o konsultacje, jednak podchodził do tego jako ukłonu ze strony wydawcy gry. Z efektu jest całkiem zadowolony. Wspomniał, doceniając pracę włożoną w ten projekt, że przy produkcji pracowało ok. dwieście osób. Dodał informację, że sama gra się jeszcze nie zwróciła twórcom.

Przyszło też skomentować film i komiks. AS: „Widziałem filmy gorsze”. Ponadto dodał, że ekipa pracująca przy tym musiała uznać, zresztą słusznie, czytanie za czynność „cholernie skomplikowaną”. Wedle wszelkich przypuszczeń sięgneli po łatwiejszą w dostępie lekturę, czyli komiks Bogusława Polcha. Sapkowski dopowiedział coś o komiksie. Mianowicie, pan Polch miał w zwyczaju żartować sobie i zamieszczać w komiksach karykatury różnych osób znanych z życia społecznego. W ten sposób w komiksie został zmieszczony ponoć Niesiołowski, w charakterze czarownika, a wzorem dla Jaskra był „pewien wrocławski pisarz”. Filmowcy ujrzawszy postacie w komiksie, chcieli jak najlepiej przełożyć je na rzeczywistość. W ten sposób elfiej urody bard i poeta został zagrany przez Zbigniewa Zamachowskiego. Po prostu pasował wizualnie do komiksu (całość przytoczona za pisarzem).

Przyszło również odpowiedzieć na pytanie odnośnie religijności. Po raz kolejny autor zaznaczył fakt, że nie wierzy w żadną nadludzką siłę „Pioruny to wyładowania elektryczne, a nie sprawka Zeusa”, „Nie ma dla mnie nic, co mógłbym zaakceptować jako duchowość”. Na zarzuty dotyczące szczegółów opisywanych przez niego rytuałów odpowiedział, że wiedza i zrozumienie pewnych rzeczy związanych z duchowością nie stoją dla niego w sprzeczności z niewiarą. Dodał, że w książkach nie zamieszcza swoich postaw i wyraźnie oddzielił cienką czerwoną linią swoje poglądy od tych, które prezentuje w swej twórczości „Książki nie wyrażają moich kazań, a literatura nie jest trybuną z którą daję jakieś kazania”.

Padło pytanie, czy AS ma zamiar jeszcze pisać krótsze formy, jak opowiadania. Odpowiedź była uzasadniona ekonomiczne, mianowicie napisanie porządnego opowiadania trwa około dziewięć miesięcy, a pieniędze z tego są raczej marne. Bardzie opłacalne są formy dłuższe, których napisanie trwa ok. 2,5 roku. Dodał do tego proste równanie: godzina pisania = dziesięć godzin poprawiania tekstu.

Na koniec jeden z uczestników zadał kilka istotnych pytań. Jedno dotyczyło poradnika pisarastwa, albo podręcznika do pisania i czy kiedyś zobaczymy takie dzieło autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Pisarz stwierdził, że jest znacząca różnica pomiędzy umiejętnościami, a przekazywaniem ich. Poza tym uznał, że zbyt wiele rzeczy robi instynktownie: „Sam się nazywam intuicyjnym erudytą” żartuje, „Nie potrafiłbym napisać podręcznika do pisania” dodaje poważniej.

Kolejna informacja budzi nadzieję w sercach fanów Wiedźmina: „Nigdy nie powiedziałem, że postacie z wiedźmina nie wrócą”. Wszystkie takie informacje dotyczyły tylko i wyłącznie kontynuacji sagi. „Nie będzie więcej żadnych sequeli ani prequeli”. Dodaje też, że to by było, jak kontynuacja dowcipu typu „baba u lekarza” w stylu „a za drzwiami baba…”.

Kilka cytatów:

Fan: „Czy mógłby pan wymienić jakąś nieudaną kwestie, którą znalazł pan w Wiedźminie już po druku?”
AS: „A jakaś się nie udała?”

Fan: „Czy rzesze fanów są inspiracją?”
AS: „Do czego?”

AS: „Od posiadania fanów gorszy jest tylko brak fanów”

Fan: „O czym pan pisze?”
AS: „O maszynach parowych”

Odpowiedzi możesz śledzić za pomocą RSS 2.0. Both comments and pings are currently closed.

Jeden Komentarz do “Jak to było na spotkaniu autorskim z Andrzejem Sapkowskim. Relacja.”

  1. J23 napisał:

    Ehh.. nie chce nic mówić, ale odpowiedzi Sapka na pytania fanów świadczą o jego poziomie. Bardzo dobrze pamiętam powody dla których był zaproszony TYLKO jeden jedyny raz na Łódzkie konwenty te ładnych parę lat temu, jak jeszcze bawiłem się w organizatorkę… Mam wrażenie, że stał się popularny i znany i… woda sodowa (albo taka z błędem) itp… No ale to tylko moje wrażenie… Powodzenia :]